“Dwór mgieł i furii” Sarah J. Maas

Podobno jednak historia cyklu o Dworach kończy się w trzecim tomie, a w czwartym zaczyna następna. Choć wiele się po autorce spodziewam, mam ochotę wykrzyknąć za Faustem “Trwaj, chwilo”! Opowieść Maas to przeżycie, które odrywa od codziennych obowiązków i wydziera ze szponów czasu, aż chciałoby się być nieśmiertelnym, albo przynajmniej trafiać tylko na lektury, które pochłaniają bez reszty…
Maski zostają zrzucone?

Główna bohaterka poznaje Prythian z perspektywy, która od zarania dziejów dana była nielicznym. Że legendy powtarzane przez ludzi mają mało wspólnego z tym, jak ta kraina wygląda i funkcjonuje naprawdę, zdążyliśmy się przekonać. Możliwości, jakie daje poznanie sił i specjalności każdego z Dworów od środka, czynią z czytelnika współwinnego. Otoczenie zmienia się diametralnie, a wraz z nim postacie, z którymi przychodzi Feyrze mieć do czynienia. Są silne, potężne i niezależnie; interesujące, ale zdystansowane; szczere, jednak ostrożne. Każdy niuans ma znaczenie, każda aluzja pozostawia domysły, a w całym tym kłąbie kombinacji nie ma kiedy się zorientować, bo wszystko wychodzi w biegu. Jeśli akcja w “Dworze mgieł i furii” przystaje, to tylko pod to, żeby przedstawić pozornie nieistotny szczegół w nowym świetle, albo zajrzeć pod maskę, którą zdaje się nosić każdy. Pomysłowość autorki staje się przygodą, z której zwycięsko mogą wyjść tylko ci, którzy zaryzykują. I to nie wszyscy.
A pomyśleć, że właściwa gra dopiero się rozpoczęła… Nie ma co gdybać, trzeba czytać. Polecam od początku i jeśli zmienię zdanie, to może dopiero wtedy, kiedy losy Feyry zostaną przypieczętowane i zacznie się nowa historia. Choć wątpię.
Paratexterska dygresja w międzyczasie
Przeglądając opinie i recenzje innych czytelników, natknęłam się na skwitowania o tej serii jako odpowiedniej dla dużych dziewczynek. Serio…? Nie podważam racji bytu zdań innych niż moje, ale trochę mnie to uderzyło, bo miało zupełnie inny wydźwięk niż stwierdzenie, że w każdym z nas jest coś z dziecka. Uważam, że niezwykle pożyteczna jest zdolność oceniania, czy dana lektura się komuś spodoba, czy to zupełnie nie jego bajka. Zwłaszcza jeśli chodzi o światy fantasy (i tu proszę niektórych o wybaczenie, ponieważ niezwykle sceptycznie podchodzę do polecanych mi książek… zawsze doceniam, ale przeczytać muszę sama zechcieć - nie karćcie mnie za zwłokę czy rezygnację… to widać mój czytelniczy instynkt). Myślę jednak, że szkoda podstawiać serię Maas jedynie pod nosy czytelników (czytelniczek?) młodszego pokolenia, bo równie szalenie może porwać dorosłych - i nie mówię tu tylko o sobie. Lepiej spróbować na własnej skórze, niż o gustach dyskutować.
Jeśli dla kogoś ta lektura na wstępie staje się męczarnią, to jasne - nie ma co się pchać. Może czasem za bardzo się nakręcam, zachwycam czy przejmuję, ale czytając cykl o Dworach, wyłączam się ze znanego nam świata. Przepadłam w aurze stworzonej przez Sarah J. Maas i nawet nie zamierzam się z tym kryć - bo owszem, to jest TA książka, którą się od kilku tygodni TAK zachwycam.
+
- nie tak miało być, czyli zaskoczenia i niespodzianki na przemian,
- mniej brutalna niż poprzednia część, choć bardziej mroczna,
- dupek Lucien,
- adamant i inne rarytasy,
- książki - wreszcie!
- poufałości i docinki krążące w pewnym wewnętrznym kręgu,
- Święto Spadających Gwiazd,
- opowieść Rhysa,
- rodzina z wyboru,
-
- wybory, które trzeba dokonać, albo co gorsza, ktoś inny dokonuje za głównego zainteresowanego,
- pierwsze ‘poważne’ sceny łóżkowe - 50 twarzy Greena?! I to rozpadanie się na kawałki… proszę, nieee!
- Feyra w wydaniu wybitnie wku…rzającym,
- wątek z Tkaczką, ygith,
- kilka niedopatrzeń w tłumaczeniu, zmieniających płeć postaci, która się wypowiada - drobiazg, ale w pierwszym momencie wybija z rytmu.
Komu polecam?
Niezmiennie polecam dużym dziewczynkom i tym mniejszym, a zwłaszcza kobietom, które potrafią się wręcz zakochać w fantastycznych postaciach. Mężczyźni, których ciągnie do mrocznych dusz i silnych charakterów, będą mieli komu kibicować. Odradzam tym, którzy liczą na finał à la “Piękna i bestia” albo jakakolwiek inna znana historia… Zakończenia, jakie wybierze Maas, nie sposób przewidzieć.
A może też...
A może też...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz