“Za zamkniętymi drzwiami” B.A. Paris
Debiut dobry, lecz nie na tyle, żeby piać peany. Sprytny pomysł, inteligentne postacie i niekończąca się gra pozorów nie zawsze zrekompensują czyny, o których nawet nie chce się czytać, choćby ich opisy były zdawkowe. Morał? Niektóre książki - podobnie jak drzwi - lepiej pozostawić zamknięte, bo to, co kryją, może się nie spodobać. W “Za zamkniętymi drzwiami” napięcie nie narasta tak, że po finale trzeba się otrząsnąć. Niemniej jednak Paris ma potencjał.
Dobry thriller psychologiczny to taki, który przeżywa się z bohaterem będącym na straconej pozycji. Chęć dotarcia do końca powinna rosnąć z każdą przewracaną kartką, a nie gubić się gdzieś pomiędzy albo być spowodowana zwykłą czytelniczą ciekawością. Stan podgorączkowy powinien być na porządku dziennym, a nie pozostać niespełnioną obietnicą, jakiej można się dopatrywać w “Za zamkniętymi drzwiami”.
Cztery ściany

Preferuję thrillery, które podnoszą mi puls, trzymają w napięciu i nakręcają myśli, ale nie obrzydzają. W “Za zamkniętymi oczami” przeczuwałam, komu stanie się krzywda, co tylko pogorszyło efekt sceny, której się obawiałam. Bestialstwa nie trawię i nawet nie chcę o tym czytać. Nie to, że B.A. Paris tworzy obrazy, które wryją się w wyobraźnię - na szczęście nie! Możliwe też, że skoro nie spodobało mi się pierwsze dziesiąt stron, nie starałam się dostrzegać pozytywów…
Koncepcja autorki jest niezła, w wykonaniu nie zauważyłam niedociągnięć, a jednak brakowało mi czegoś, dzięki czemu poleciłabym tę książkę. Lektura - poza wspomnianą sceną, którą momentalnie wykasowałam z pamięci - przebiegła bez większych wzlotów i upadków. Od pewnego momentu ma się nieodparte wrażenie, że wiadomo, co się stanie na końcu. Pozostaje jedynie pytanie: jak? Ale czy ta gra jest warta świeczki? Dla mnie lektura nieobowiązkowa.
- pomysł na obraz “Świetliki”,
- siostrzana więź,
- inteligentne postacie, nawet jeśli niektóre samemu można wyprzedzić o krok,
- wciąga na tyle, że doczytuje się do końca,
- niedokładna korekta,
- brak drugiego twista,
- paznokcie w 15 minut?! tego nie kupię ;)
- pewien mały sekret, czyli bestialstwo, już nawet nie brutalność.
Komu polecam?
Nie polecę, bo książka nie przypadła mi do gustu. Może tylko ktoś, kto obsesyjnie czyta o perfekcyjnych parach, zechce sprawdzić, co z tą jest nie tak. Choć obawiam się, że spotkał zestawienia dużo bardziej angażujące. Nie polecam zwłaszcza wrażliwym, brzydzącym się demonstracjami siły i niszczeniem istnień, które nawet nie mogą się bronić. Mimo wszystko mam przeczucie, że w B.A. Paris drzemie więcej, niż (w) “Za zamkniętymi drzwiami”.
A może też...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz